Nazwisko Mackiewicz na sarkofagu Kaczyńskich to błąd, językowy i polityczny. Mgr Stefan Kosiewski (ekspertyza).

Geschrieben von europäisches magazin (») 9. 10. 2012 in der Kategorie Polnischer Schulverein OSWIATA, gelesen: 1582x
frankfurt/285-5955372.jpg

Geschrieben von sowa (») 20.4.2010 12:29 in der Kategorie Polnischer Schulverein OSWIATA

Zasady pisowni języka polskiego ujęte w punkcie 102 opatrzonym tytułem: Nazwiska złożone typu Dołęga-Mostowicz, Kossak-Szczucka, wyraźnie i jednoznacznie zadecydowały o tym, że "W nazwiskach złożonych oznaczających jedną osobę każdy człon jest znaczeniowo równorzędny. Dlatego też piszemy je z łącznikiem (…)  np.: Czerny-Stefańska, Skłodowska-Curie (…) Z przykładów powyższych wynika, że zasada ta obejmuje również nazwiska złożone kobiet składające się z członu będącego nazwiskiem ojca i członu będącego nazwiskiem męża" – mowa o tym w Słowniku ortograficznym na str. 113 .

Maria Kaczyńska nie używała łącznika, nie podpisywała się dwoma nazwiskami, nosiła po prostu nazwisko męża: Kaczyńska.

Dopisanie na sarkofagu umieszczonym na Wawelu nazwiska Mackiewicz naruszyło Zasady pisowni języka polskiego. Jest błędem językowym i politycznym. Brak łącznika, nazywanego w potocznej polszczyźnie myślnikiem ma niewątpliwie dawać Polakom dużo do podświadomości: sugerowana konotacja jest bowiem jednoznaczna: Józef Mackiewicz pisał powieści o tematyce radykalnie antykomunistycznej, był Polakiem z krwi i kości tak więc i Lech Kaczyński miał żonę Mackiewicz.

Niniejsza ekspertyza uruchamia społeczną akcję odczytywania poprawności politycznej faktu braku myślnika między członami: Mackiewicz, a Kaczyński na sarkofagu pospiesznie złożonym na Wawelu.  Już dzisiaj można śmiało powiedzieć, że akcja ta potrwa wiele tygodni, na pewno o wiele dłużej, niż odczytywanie czarnych skrzynek z zapisem ostatnich rozmów na pokładzie samolotu rozbitego o drzewa w lesie nieopodal Smoleńska.

W analizie naukowej nie może być miejsca na manipulacje cenzorskie, przyzwyczajenia terrorystyczne wyniesione z epoki komunistycznej. Tymczasem prokurator Seremeta zadecydował już jednoosobowo w miniony czwartek, że nie zostaną ujawnione Polakom "treści intymne" rozmów i krzyków przerażenia na pokładzie, o których mówiły informacje o nagraniach dokonanych przez polski kontrwywiad wojskowy. Kontrwywiad w Warszawie jest służbą Rzeczypospolitej zajmującą się kontrowaniem i podsłuchiwaniem działalności obcych wywiadów.  Jeżeli więc w Warszawie nagrano rozmowy toczone na pokładzie samolotu prezydenta Kaczyńskiego, to należy przyjąć, że w stolicach państw, które nie przysłały na Wawel swoich delegacji, odczytano zapisy tych wszystkich rozmów o wiele szybciej, niż zrobił to kontrwywiad w Warszawie.

Należy przyjąć, że Obama i Sarkozy, Berlusconi, Merkel oraz wszyscy inni poznali jako pierwsi ostatnie słowa wypowiedziane przez Lecha Kaczyńskiego tuż przed jego śmiercią i przed ogłoszeniem pandemii pyłów i prochów wulkanicznych w Europie.

Jan Paweł II, który umarł w opinii świętości, miał ponoć wypowiedzieć przed zgonem słowa: "Pozwólcie mi odejść". Mniej pewne jest, czy Goethe rzeczywiście wypowiedział przypisywane mu po śmierci słowa: "Mehr Licht/ więcej światła". Prawda, którą poznały obce służby państwowe podsłuchujące prezydenta RP nie może być ukrywana przed Narodem Polskim z prostego powodu: Prawda wcześniej, czy później wypłynie na wierzch. Polacy poznają ostatnie słowa Lecha Kaczyńskiego bez względu na to, czy były nimi słowa z którymi Polacy idą na śmierć: Jezus, Maryja, czy też było nim np. pospolite przekleństwo, czego nie należy przypuszczać ale i żaden prokurator, czy urzędnik w Polsce nie ma też Prawa zabronić tego pomyśleć, pod fałszywym pozorem obrony czci zabitych w katastrofie osób.

Tymczasem prawo zajmuje się szukaniem osoby winnej spowodowania katastrofy samolotowej w okolicach Smoleńska i może być także i tak, iż przyczyni się do korekty innych błędów popełnionych przy tej okazji.

Stefan Kosiewski, Magister der polnischen Philologie/ Univ. Katowice

Frankfurt am Main, 20.April 2010

http://sowa-frankfurt.podomatic.com/entry/2012-03-12T15_31_46-07_00

Słownik ortograficzny języka polskiego. PWN, Warszawa 1975.

Oświata Polonijna w RFN – Polnische Bildung in Deutschland Polnischer Schulverein OSWIATA in Frankfurt am Main e.V.  1992 – 2002 "OSWIATA" 

Nauka na temat ocipienia klimatu na świecie: 666, kapała żydowska, Rzepa, Bajn FO137 ZR

kaczor lizbonski

Panie Bein,

  to miłe, że zaczął Pan wyznawać głoszoną przeze mnie od ponad 3 lat Naukę na temat ocipienia klimatu na świecie. Aby jednak nie ocipiał Pan do reszty w bałwochwalczym samouwielbieniu, zapoznam Pana z nauczaniem Rzepy z Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie, który zerżnął z kabały żydowskiej  – tak samo jak Pan dla potrzeb kaczej grypy666 -  wysokość brzozy, na której skończył były Prokurator Generalny Lech Kaczyński, który tak z kolei wcześniej pochachmęcił po żydosku ściganie Art-B, Baksika, Bara i Gąsiorowskiego, żeby nie poszedł siedzieć razem ze swoim bratem Jarosławem Kaczyńskim za ten Oscylograf, czyli cudowny wynalazek, który żywił jak Amber Gold całe ich żydowskie Porozumie Centrum poprzez spółkę Telegraf za którą Zalewski poszedł siedzieć.

Pułkownik Rzepa podaje, że tupolew odchodził na drugi krąg na wysokości 666 cm nad poziomem lotniska z podwoziem wypuszczonym na całego, żeby żyd Maciarewicz się nie pokapował w czym rzecz i pieprzył głodne kawałki o wybuchach na wysokości 7,5 metra, którymi chce uchronić Jarosława i Lecha od odpowiedzialności karnej za śmiertelną decyzję, w następstwie której te nieudaczniki mają na sumieniu śmierć 96 ludzi, za którą Tusk zapłacił z państwowego, czyli niczyjego, bo kaczor nie miałby przecież z czego zapłacić, gdyż wszystko mu poszło, wydał na ratowanie Seremeta na pozycji Prokuratora Generalnego, którego na szczęście dla siebie i brata Lech K. mianował na dwa tygodnie przed swoją śmiercią na pozycję cerbera, a ten czuje się zobligowany przez to do takiej roboty, żeby Lech się w trumnie nie przekręcił przy wynoszeniu go z Wawelu.

To musi pierdolnąć! Tak głosi nauka, tak samo było zawsze przed każdą rewolucją. Ta banda ukrytych szurków  żydowskich nie może przecież wiecznie trzymać za mordę uczciwych żydów w Polsce. Nauka może to wszystko udowodnić na myszach. Powiada się Panu: To musi pierdolnąć.

Prof. Stan David Ligoń

https://shoudio.com/user/sowa/status/6002

 środa, 06 stycznia 2010

będzie większy mróz na całym świecie, a potem globaliści będą gorąco uprawiać propagandę ocipienia http://ligon.wordpress.com/2013/02/16/nauka-na-temat-ocipienia-klimatu-na-swiecie-666-kapala-zydowska-rzepa-bajn/ 


Zdjęcie użytkownika Newsweek Polska.

Newsweek Polska

14 grudnia 2013 · Dzień Dobry,
Przepraszamy za komórkową jakość zdjęcia, ale uznaliśmy, że to co pokazuje jest tego warte. W Egipcie spadł pierwszy od 112 lat śnieg. To prawdopodobnie pierwsze zdjęcia Sfinksa pod białym puchem. źródło: Twitter
Zobaczcie też Jerozolimę pod śniegiem: http://swiat.newsweek.pl/bliski-wschod-snieg-zima,galeria,2…


Lech Kaczyński, który kierował partią PC finansowaną przez Art-B ze środków z tzw. „Oscylatora", spoczywa na Wawelu.

 

DEKLARACJA

Tel Aviv 07.10.2007 
Ja, Meir Bar (Brandwain) urodzony 17 października 1951 w Polsce w Warszawie zamieszkały w Izraelu w Kiryat Krinicy, legitymujący się izraelskim dowodem tożsamości Nr 068452325, jako były wspólnik firmy Art-B oświadczam pod pełną odpowiedzialnością, co następuje:

W czasie działalności firmy Art-B w Polsce finansowaliśmy partię polityczną Porozumienie Centrum (PC) założoną przez braci Jarosława i Leszka Kaczyńskiego, której byli przywódcami. Obydwaj bracia Kaczyńscy w sposób wyczerpujący byli oficjalnie informowani na bieżąco o faktach finansowania ich oraz ich partii politycznej ze środków pochodzących z Art-B z operacji finansowej „Oscylator”.

 Jednym z dowodów na to jest sprawozdanie złożone dnia 19 stycznia 1993 na ręce Marszałka Sejmu R.P., pana Wiesława Chrzanowskiego przez Macieja Zalewskiego, ówczesnego Sekretarza Stanu Kancelarii Prezydenta R.P. oraz Posła na Sejm R.P. W czerwcu 1991 roku na zadanie braci Kaczyńskich środki z „Oscylatora” w wysokości 17 mld PLZ (ówcześnie równowartość 1,7 mln USD) zostały przekazane bezpośrednio Maciejowi Zalewskiemu w gotówce na zakup akcji spółki Telegraf przez Art-B. Jednocześnie na konto firmy „Telegraf” dokonano przelewu w wysokości 40 mld PLZ (równowartość $4,2 mln) na pokrycie niespłaconego kredytu udzielonego tej firmie przez bank BPH w Krakowie.

Założona we wrześniu 1990 r. spółka „Telegraf” finansowała działalność partii PC kierowanej przez braci Kaczyńskich. Prezesem spółki był Maciej Zalewski. W akcie oskarżenia przeciwko Bogusławowi Bagsikowi, Andrzejowi Gąsiorowskiemu i mnie cynicznie wliczono tę kwotę jako nierozliczone środki nielegalnie zagarnięte z systemu bankowego.

Oświadczam z pełną odpowiedzialnością, że firma Art-B została oszukana przez braci Lecha i Jarosława Kaczyńskich. Po braku akceptacji z naszej strony do dalszej współpracy z braćmi Kaczyńskimi oraz dalszego wykorzystywania nas do finansowania ich poczynań, nasza działalność została przez nich nagle uznana za kryminalną i niebezpieczną dla systemu działania państwa polskiego.

Dodatkowo, po otrzymaniu informacji o finansowaniu przez nas bankrutującej fabryki ciągników „Ursus” w okresie tuż przed zbliżającymi się wyborami do Sejmu i Parlamentu R.P. w 1991 roku, bracia Kaczyńscy wpadli w panikę twierdząc, że na skutek naszej działalności „zostaną załatwieni od strony chłopów” oraz że w ten sposób Art-B przeciągnie tych wyborców do konkurencyjnej partii politycznej - Unii Demokratycznej, że Unia wtedy zdobędzie dodatkowo 25% głosów więcej, co w mniemaniu braci Kaczyńskich zaburzy istniejącą równowagę polityczną w Polsce, czyli powodując sytuację utraty przez nich absolutnej władzy, którą wtedy posiadali.

Konsekwentnie na skutek działań braci Jarosława i Lecha Kaczyńskiego zmuszeni zostaliśmy do opuszczenia Polski. Systematyczna eksterminacja firmy Art-B za pomocą uruchomionego przez nich aparatu władzy, służb specjalnych, oddziałów antyterrorystycznych Jarosław i Lech Kaczyńscy traktowali jako „precedens, na którego przykładzie można było zobaczyć jak państwo polskie może bronić się, kiedy jest bezradne”. Operacja finansowa „Oscylator”, która przez miesiące stanowiła źródło nieograniczonych wpływów dla partii politycznej kierowanej przez braci Kaczyńskich, będącą wówczas w ich prawnej i profesjonalnej ocenie operacją całkowicie legalną nagle została uznana przez nich za działalność przestępczą w kontekście naszej odmowy na dalsze wykorzystywanie naszego potencjału.

Zostały za nami wysłane międzynarodowe listy gończe - za Bogusławem Bagsikiem, Andrzejem Gąsiorowskim, oraz mną Meirem Barem. Następstwem tego Bogusław Bagsik został w 1993 roku aresztowany w Szwajcarii, deportowany do Polski, skazany na 9 lat więzienia, miedzy innymi za rzekome wyprowadzenie kilkuset milionów dolarów przy pomocy „Oscylatora” z polskiego systemu bankowego w tym wliczając środki przekazane na „Telegraf” i PC.

Ja zostałem aresztowany w Niemczech w lipcu 2000 roku w Monachium, jednakże nie doszło do mojej ekstradycji do Polski. W tym czasie prokuratorem generalnym w Polsce był Lech Kaczyński - ten sam człowiek, który uprzednio kierował partią PC finansowaną z działalności firmy Art-B ze środków generowanych z tzw. „Oscylatora”. Zdawał on sobie doskonale sprawę, że mój pobyt w polskim więzieniu, oraz moje zeznania w trakcie obrony w procesie w polskim sadzie raz na zawsze mogą skompromitować publicznie braci Kaczyńskich w Polsce, zamykając drogę ich ambitnym i niezaspokojonym planom politycznym.

Na moje, więc szczęście, z obawy przed możliwością wywołania skandalu i nieuchronną kompromitacją, Lech Kaczyński jako prokurator generalny dokonał świadomie i z premedytacją szeregu formalnych uchybień, co wykluczyło ostatecznie możliwość mojej ekstradycji do Polski. Wykorzystując polskie media Lech Kaczyński objawił społeczeństwu zarzuty o rzekomym wyłudzeniu przeze mnie z polskich banków kwoty 47 mln USD.

Natomiast w oficjalnym wniosku o ekstradycję zaniżono drastycznie zarzucaną kwotę pieniężną (po przeliczeniu ze złotówek) do około 322 marek zachodnich - czyli ilości niekwalifikującej się nawet przy pospolitej kradzieży do jakiegokolwiek ścigania. W Polsce Bogusław Bagsik został skazany za te same rzekome przestępstwa na kwotę kilkuset milionów dolarów, a przecież w przedstawionych mi zarzutach mieliśmy być wspólnikami. Lech Kaczyński będący wówczas Prokuratorem Generalnym R.P. spowodował nie doręczenie do odpowiednich władz w Niemczech końcowego wniosku o dokonanie ekstradycji w wymaganym ustawowo terminie 40 dni.

Popełnił to zaniedbanie świadomie i z premedytacja, pomimo bezpośredniego otrzymywania codziennych ponagleń ze strony Prokuratora Generalnego Bawarii zaniepokojonego takim obrotem sprawy. Na ten temat Lech Kaczyński składał publicznie szereg sprzecznych ze sobą i całkowicie niezgodnych z prawdą oświadczeń na przykład, iż zawinił tłumacz, który przez 40 dni nie zdążył przetłumaczyć w sumie krótkiego wniosku o ekstradycję. Innym razem - że to właśnie władze niemieckie bez powiadomienia strony polskiej zmieniły procedurę i uwolniły mnie na trzy dni przed obwiązującym terminem !.

Jako osoba odpowiedzialna za resort sprawiedliwości to on sam decydował o każdym kroku, i on był odpowiedzialny za całość procedury.

Moim ówczesnym obrońcą by autorytet prawny najwyższej światowej sławy - adwokat Alan Dershovitz, będący wieloletnim rektorem katedry prawa na prestiżowej uczelni Harward, przewodniczącym kilkudziesięciu międzynarodowych komisji prawnych, obrońca w niezliczonej ilości najważniejszych spraw karnych naszego globu. Adwokat Alan Dershovitz odbył osobiście podróż do Polski i spotkał się z Prezydentem R.P. przedstawiając mu swój punkt widzenia na całość zaistniałej sprawy.

Poinformował go o międzynarodowym prawnym skandalu, jaki zaistnieje, jeżeli dojdzie do mojej ekstradycji. Wyjaśnił w detalach wszystkie błędy proceduralne, jakie popełniła polska prokuratura w przebiegu całego postępowania karnego, jakie wszczęto przeciwko mnie i moim partnerom z Art-B. Jednocześnie autorytatywnie poinformował Lecha Kaczyńskiego, iż wystawiony przeciwko mnie międzynarodowy list gończy jest wystawiony sprzecznie z obwiązującymi międzynarodowymi przepisami prawa: wniosek o ekstradycję został podpisany przez zastępcę prokuratora rejonowego jednej z dzielnic Warszawy.

Jarosław Kaczyński miał w pełni świadomość, iż w myśl obwiązujących wówczas przepisów taki wniosek powinien podpisać zastępca prokuratora generalnego, apelacyjnego czy okręgowego, oraz potwierdzony przez odpowiednią w tym przypadku instancję sadu. W identyczny sposób skomentowali ten fakt również sędziowie niemieccy. Sędzia w Monachium po otrzymaniu wniosku o ekstradycję z tak poważnym proceduralnym błędem nie mógł oczywiście podjąć decyzji o przedłużeniu mojego aresztowania w oczekiwaniu na dostarczenie przez polskiego prokuratora generalnego ostatecznego wniosku o dokonanie ekstradycji, wiec polecił natychmiastowe zwolnienie mnie z aresztu po upływie 40 dni.

 Strona niemiecka konsekwentnie wychodziła z założenia, że strona polska się po prostu pomyliła i wysłała te dokumenty do polskiego Prokuratora Generalnego celem weryfikacji, Niemcy otrzymali te dokumenty od strony polskiej z ponownym potwierdzeniem, że według opinii strony polskiej żadnej pomyłki nie popełniono. W lipcu 2006 roku Andrzejowi Gąsiorowskiemu powinien zakończyć się okres przedawnienia wynoszący 15 lat.

Pod pozorem nierozstrzygniętej prawnie w ciągu 15 lat sprawy FOZZ-u, Lech Kaczyński był inicjatorem nowelizacji polskiego prawa wydłużającej czas przedawnienia poważnych przestępstw o następne 5 lat. Niemniej jednak w sprzeczności z aktualnym stanem prawnym podjęto decyzje, iż zarzuty wobec Andrzeja Gąsiorowskiego przedawniają się dopiero w lipcu 2016 r. a wiec po dodatkowych 10 latach (łącznie 25 lat).

Tak, więc bez względu na sprzeczności z europejskim systemem prawnym, oraz bez uwzględniania zasady - iż wprowadzana nowelizacja prawna nie działa wstecz - Andrzej Gąsiorowski został skutecznie wyeliminowany na dalsze 10 lat jako źródło potencjalnego zagrożenia w politycznej karierze Lecha i Jarosława Kaczyńskich.

Moja deklaracja jest zgodna z prawda i nie jest prowokacją polityczną. Prawda i sumienie nakazało mi sporządzić tą deklarację. Na skutek mojego aresztowania w Niemczech poniosłem koszty związane z moją obroną w wysokości przekraczającej 10 mln USD.

Moje imię zostało zniesławione w izraelskich, niemieckich, polskich, i międzynarodowych mediach, powodując wycofanie się wielu partnerów z realizowanych transakcji, skutkiem, czego poniosłem straty finansowe sięgające kilkudziesięciu milionów dolarów. Oświadczam, że moja znajomość języka polskiego jest całkowicie wystarczająca dla pełnego zrozumienia treści niniejszego dokumentu bez potrzeby korzystania z tłumacza. Potwierdzam to w obecności notariusza swoim własnoręcznym podpisem. 

Tel Aviv, 7 pazdziernika 2007 roku 

Meir Bar (Brandwaiman)

http://www.agasiorowski.com/000/Art-B/2007-10-08 Meir Bar Deposition.swf

 

Art-B (skrót od Artyści Biznesu) - polska spółka z ograniczoną
odpowiedzialnością z siedzibą w Cieszynie, później z siedziba Biura
Krajowego spółki w Warszawie, założona przez Bogusława Bagsika i Andrzeja
Gąsiorowskiego działająca w latach 1989-1991. Według mediów jej
współwłaścicielem był Izraelczyk Meir Bar, co nigdy nie było wiarygodnie
potwierdzone. Firma zasłynęła za sprawą wykorzystania tzw. oscylatora
ekonomicznego, dzięki któremu właścicielom udawało się kilkadziesiąt razy
oprocentowywać w bankach tę samą wpłatę.
źródło

http://newsgroups.derkeiler.com/Archive/Soc/soc.culture.polish/2009-08/msg00679.html

Rodziny ofiar MTK: Zapłaćcie jak za Smoleńsk. Jarosław Kaczyński ma sobie zabrać brata z Wawelu! Tak mówi Naród Polski.

Zerwany dach hali MTK nie mógł już upaść na Głowę Państwa, więc o jakim poziomie umysłowym Lecha Kaczyńskiego świadczy ta obżydliwa maskarada?    

   Jarosław Kaczyński ma sobie zabrać brata z Wawelu! Tak mówi Naród Polski.

Fot. AP Photo/ Petr David Josek

Prezydent i były premier na miejscu zawalenia się dachu hali targowej w Katowicach w 2006 r.

Nazwisko Mackiewicz na sarkofagu Kaczynskich to Blad 20100420 Stefan Kosiewski Ekspertyza by Stefan Kosiewski

Oblicza galicyjskiej biedy BOLEK i LOLEK ANEKS Kaczynskiego do zmowy w Magdalence 20160217 Magazyn Europejs...

by Stefan Kosiewski

http://sowa.blogg.de/2013/01/28/rodziny-ofiar-mtk-zaplaccie-jak-za-smolensk-jaroslaw-kaczynski-ma-sobie-zabrac-brata-z-wawelu-tak-mowi-narod-polski/

Bewertung:     der beste   1 2 3 4 5   Abfall
Facebook MySpace Google Twitter Topčlánky.cz Linkuj.cz Jagg.cz Vybrali.sme.sk Del.icio.us

Kommentare

Zeigen: Standard | von aktiven | letzte Beiträge | alles
Artikel wurde noch nicht kommentiert.


Neuer Kommentar

Thema:
Name:
Benachrichtigt. E-Mail *:
Kommentar:
[*1*] [*2*] [*3*] [*4*] [*5*] [*6*] [*7*] [*8*] [*9*] [*10*] [*11*] [*12*] [*13*] [*14*] [*15*] [*16*] [*17*] [*18*] [*19*] [*20*] [*21*] [*22*] [*23*] [*24*] [*25*] [*26*] [*27*] [*28*] [*29*] [*30*] [*31*] [*32*] [*33*] [*34*] [*35*] [*36*] [*37*] [*38*] [*39*] [*40*] [*41*] [*42*] [*43*] [*44*] [*45*] [*46*] [*47*] [*48*] [*49*] [*50*]   [b] [Bild]
Bitte antworten Sie mit Ziffern: Summe der Zahlen zwei und neun